Kilometry bólu i zmęczenia, godziny marszu oraz jedna najważniejsza intencja – zdrowie i życie ukochanego synka. Rodzice Filipka wyruszyli z Łodzi na Jasną Górę, niosąc ze sobą ogromny lęk, ale także nadzieję i wiarę, że ich walka zakończy się zwycięstwem.
Droga na Jasną Górę była dla nich czymś znacznie więcej niż tylko wielokilometrowym marszem. Każdy kolejny kilometr był symbolem walki o życie ich dziecka. Towarzyszyły im zmęczenie, ból i świadomość, że stawką jest zdrowie ich ukochanego synka.
Choć wokół maszerowały setki osób, w najważniejszym momencie pozostali sam na sam ze swoimi emocjami. Po dotarciu przed wizerunek Matki Bożej uklękli, a ogromne napięcie i strach znalazły ujście we łzach.
Prosili o czas, zdrowie i życie
Bezsilni i wyczerpani błagali o to, co dla każdego rodzica jest najważniejsze – o czas, zdrowie i życie ich dziecka. Jak sami podkreślają, właśnie tam, przed obliczem Maryi, paraliżujący strach zaczął ustępować miejsca spokojowi.
Z tej niezwykłej drogi wracają silniejsi duchowo. Otrzymali coś, co w ich sytuacji ma ogromną wartość – niezłomną wiarę i nadzieję.
Dziś wiedzą, że nie chcą się poddać. Walka o Filipka trwa, a ich celem jest zwycięstwo.
„Zostańcie z nami”
Rodzice Filipka zwracają się również z ważnym apelem do wszystkich ludzi dobrej woli.
– Bardzo Was prosimy, zostańcie z nami. Niech naszą walkę zobaczy cały kraj – apelują.
Ich historia pokazuje, jak wielką siłę może mieć rodzicielska miłość. Kiedy w grę wchodzi życie dziecka, człowiek potrafi przekraczać własne granice, znosić ból i iść dalej mimo ogromnego zmęczenia.
My, jako Kąty Wrocławskie na sygnale, przyłączamy się do ich apelu. Niech historia walki o życie Filipka dotrze do jak największej liczby osób.
Trzymamy kciuki za Filipka i jego rodziców. Niech wiara, nadzieja i miłość prowadzą ich aż do zwycięstwa.
https://www.siepomaga.pl/filip-fiks
Źródło: relacja rodziców Filipka.

